Oglądając nową produkcję HBO mamy wrażenie, że reżyserował ją Alfred Hitchcock. Na początku mamy wybuch, a napięcie rośnie aż do napisów końcowych. I nie było by to niczym dziwnym, gdybyśmy mówili o horrorze albo thrillerze, a nie serialu opartym na historycznych wydarzeniach. Dokładnie przenosimy się do Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, 26 Kwietnia 1986 roku.O godzinie 1:23 dochodzi do eksplozji wodoru w jednym z reaktorów, co skutkuje rozprzestrzenianiem się substancji promieniotwórczych. Z racji ustroju jaki panował za Żelazną kurtyną przepływ informacji był ograniczony, a wszechobecne tuszowanie wypadków było codziennością. Jednak tej nocy dochodzi do katastrofy, której nie da się ukryć, a skutki rozprzestrzenią się na cały świat. Wiemy co dokładnie się wydarzy, ale towarzyszy nam niepokój bo nigdy nie byliśmy żywymi trupami jak większość postaci które widzimy na ekranie.

Świetna gra oświetleniem dodaje napięcia i strachu.

Mrok i niewidzialny zabójca

Największą zaletą serialu są zdjęcia i efekty specjalne. Operator pokazuje nam tylko to co w danej scenie musimy zobaczyć, ograniczając informacje które zdobywamy, co tylko potęguje napięcie. Mimo tego, że akcja dzieje się w środku nocy, gra oświetleniem sprawia, że widzimy wszystko wyraźnie. Scenografia zniszczonej elektrowni została starannie stworzona i nie ma mowy o budżetowych rozwiązaniach. W niektórych scenach użyte efekty specjalne można porównać do topowych produkcji z Hollywood. Jednak oprawa wizualna jest jednym ze sposobów kreowania historii. Drugim są postacie, których konsekwencje czynów znamy zanim zobaczymy na ekranie.

Scenografia i odzwierciedlenie epoki niewątpliwie się udało.

Panujemy nad sytuacją

Od dawna w trakcie oglądania jakiegokolwiek serialu, nie czułem takiej złości jak podczas pierwszego odcinka Czarnobylu. Brak zrozumienia i odruchów u kluczowych osób odpowiedzialnych za opanowanie sytuacji w elektrowni sprawia, że mamy ochotę wykrzyczeć im ich głupotę. A jednak to najlepszy sposób w który twórcy mogli nam przedstawić niedorzeczność ówczesnego ZSRR i realia epoki. Bo w Radzieckim Socjalizmie jeśli czegoś nie da się wytłumaczyć to znaczy, że to niemożliwe. I właśnie ciągłe negowanie i brak wiary w to co się wydarzyło oraz ciągłe zrzucanie winy wśród władz lokalnych opóźnia reakcje, która w przypadku zagrożenia promieniowaniem powinny być natychmiastowe. Chaos pierwszych godzin ma skutki dla wszystkich, którzy zostają wysłani do opanowania sytuacji na pierwszej linii frontu.


Władza wie co robi.

Każdy aspekt historii

Niewątpliwie twórcą udało się przedstawić wydarzenia z każdej perspektywy, tworząc przy tym spójną całość. Widz ma wrażenie, że nic go nie ominie i mimo wielu sytuacji które dzieją się jednocześnie, jest w każdym ważnym miejscu tamtej pamiętnej nocy. To wielka sztuka która nie każdemu się udaje. Życie i śmierć w Czarnobylu dzieli chwila i z góry możemy założyć co się wydarzy z różnymi bohaterami. Jednak dzięki dobrej grze aktorskiej wiemy które postacie są bardziej świadome zagrożenia i tego, że prawdopodobnie nie dożyją następnego poranka.

Na ekranie zobaczymy miedzy innymi Jareda Harrisa i Emily Watson

Strach przed tym co już znamy

Historia Katastrofy w Czarnobylu w ostatnim czasie była wykorzystywana do kręcenia horrorów klasy B. A to własnie reżyser Johan Renck udowodnił, że większy strach i niepokój niż zmyślona fabuła, może przynieść podręcznik do historii. Nie mogę doczekać się już kolejnych odcinków i mimo tego, że wiem co się wydarzy odkrywam tą historię na nowo, ze strachem który nie towarzyszył mi przy żadnym horrorze.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.