Od 2009 roku mogazyn Forbes, publikuje listę stu najpotężniejszych ludzi na świecie. Każde miejsce w rankingu odpowiada 100 milionom mieszkańców naszej planety. Co daje 75 miejsc w 2018 roku. Nie ciężko zauważyć, że większość z nich jest zajęta przez urzędujące głowy państw, bądź też instytucji międzynarodowych. Mimo tego rankingu za najpotężniejszą osobę na świecie uznaje się Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, i nie można się temu w żaden sposób dziwić. To funkcja, którą w dotychczasowej historii sprawowało tylko 45 osób, a podejmowane decyzje miały i mają realny wpływ na losy całego świata. Więc kto z nas nie chciałby choć na chwile, poczuć podobnej odpowiedzialności i władzy ? Aby zostać głową i przywódca jakiegokolwiek kraju, musimy obrać ciężką i krętą drogę, w świecie polityki. Ale na szczęście z pomocą przychodzą nam gry które przyśpiesza ten proces, a na dodatek nie musimy się bać, że się do tej pracy nie nadajemy.

Jak uniknąć odwołania ? Samemu zrezygnować

Podstawy Rządzenia

Jeżeli postawiliście sobie za cel zostać wirtualnym przywódcą to na sam początek idealną grą będzie Demokracja 3. Dzięki niej nauczymy się podstaw zarządzania i tego jakie elementy wpływają na poszczególne wskaźniki związane z rozwojem kraju. Jeżeli obniżymy podatek dla firm możemy być pewni, że pobudzi to prywatne inwestycje a co za tym idzie naszą gospodarkę. Wszystko jest zobrazowane w prosty sposób i nie wymaga od nas przewidywania jakie będą następstwa naszych decyzji bo od razu je widzimy.

Intuicyjne i proste. Aż za proste

Jednak nie daje to pełnej imersji bycia głową państwa, czujemy się raczej jak operator planszy połączonej ze statystykami. Bardzo nienaturalny jest też sposób wprowadzania różnego rodzaju zmian. Przypomina on bardziej dyktaturę niż demokrację, każda zmiana prawa następuje na podstawie naszych punktów władzy. Co odbiera uczucie dyszenia na naszym karku opozycji, której marzeniem było by nasze odwołanie.

Czasami mamy wybory których mogło by nie być .

Ważnym elementem jest wierność naszych ministrów jednak nie mamy wpływu na to czy stworzymy rząd koalicyjny czy też nie. Praktycznie nie znamy układu sił w parlamencie a jedynym wskaźnikiem naszych poczynań jest poparcie ludzi i określonych grup. Jest to bardzo uproszczony system zarządzania, jednak jeśli to nasz pierwszy kontakt z takim skrótami jak GDP czy UN, to nie powinniśmy być przytłoczeni. W Demokracji nie mamy też wpływu na politykę międzynarodową czy interwencje wojskowe. A myślę że to jedno z ważniejszych zadań wybrańca narodu. Mimo to będziemy zadowoleni.

A jeżeli chcemy zapracować na swoją pozycję ?

Ważnym elementem życia każdego polityka i przyszłej głowy państwa są wybory. Bo czym była by władza i sprawowany urząd bez smaku zwycięstwa. Jeżeli chcemy je poczuć to z pomocą przychodzi The Political Machine 2016. Seria gier wydawana od 2004 roku za każdym razem kiedy w USA odbywają się wybory prezydenckie. I właśnie naszym zadaniem jest stanąć do wyścigu o Biały Dom. Twórcy postawili na humorystyczne podejście i prostą mechanikę. Jednak rozgrywka nie należy do najprostszych, w zależności od tego jak długo trwa kampania, popełnienie małego błędu może kosztować nas fotel w gabinecie owalnym.

Do wyboru mamy realnych kandydatów. W zabawnej formie

Jeżeli wybory w USA są dla was jedną wielką zagadką to szybko zrozumiecie o co chodzi. Naszym zdaniem jest zbieranie poparcia w każdym stanie tak aby głosy ludzi przełożyły się na glosy elektorów. Ilość elektorów jest różna w zależności od stanu. Dlatego walka rozgrywa się o te najbardziej istotne, a nie koniecznie o największą ich ilość.

Im bliżej wyborów tym większa niewiadoma

Gracz ma możliwość zatrudnienia ekspertów którzy napiszą nam przemowy, czy też dobiorą ubiór. Budujemy różnego rodzaju placówki dodające nam poparcia i co najważniejsze wybieramy naszego VEEP czyli przyszłego wiceprezydenta. Ciekawym rozwiązaniem jest to, że nie każdy wynik wyborów w danym stanie możemy przewiedzieć. Gdyż na ostateczny rezultat ma wpływ popularność ogólna dwóch kandydatów. Wybór jaką formę kampanii wybierzemy również pozostaje graczowi, możemy oczerniać kontrkandydata albo zbierać poparcie w uczciwy sposób. Bez względu na środki cel jest tylko jeden, czteroletnia kadencja, a jeżeli dobrze pójdzie to i nawet dwukrotnie.

Make Obama president again

I hope you’re all Republicans

Pisząc ten artykuł nie mógłbym ominąć gry, która na niszowym rynku symulatorów geopolitycznych, jest prawdziwym węglem. Tak, dobrze słyszeliście, węglem. Aby to wytłumaczyć muszę wam przedstawić Power and Revolution Geopolitical Simulator 4, grę w którą grałem setki godzin i jedyną w której czułem że zostałem wykiwany przez twórców. Power and Revolution to bardzo rozbudowana strategia w której mamy możliwość kierowania rządem dowolnie wybranego kraju na naszej planecie, a co bardzo ciekawe cała rozgrywka odbywa się na mapie 3D. Informacje o każdym kraju odwzorowane są z dużą realnością, dzięki temu wszystkie zawiłość polityki międzynarodowej jak i handlu są zbliżone do realnego.

Poznajecie ?

W grze mamy do wyboru kilka scenariuszy albo swobodną rozgrywkę zaczynającą się w 2016 roku. Wybieramy też czy chcemy być jedną z partii opozycyjnych, czyhających na odwołanie rządu, czy też od razu obejmujemy stery. Od razu muszę podkreślić że druga opcja jest o wiele bardziej ciekawa. Zarządzamy każdym aspektem naszego kraju, od polityki socjalnej po interwencje zbrojne i organizacje międzynarodowe do których należymy. Aby przeforsować jakąś ustawę musimy mieć poparcie parlamentu, co jest niezwykle ciężkie jeśli nie mamy większości. Będzie nam ciężko przepchnąć ustawę o aborcji, jeśli nasz rząd składa się z koalicja partii centrum i prawicowej.Może zabraknąć nam kilu procent. Ta zasada działa w dwie strony, jeśli chcemy zmniejszyć wydatki socjalne, musimy mieć większość partii liberalnych. Na szczęście możemy tworzyć całe reformy w których znajdą się prawa satysfakcjonujące wszystkie strony i ugrupowania.

Podniesienie VAT-u na 40% to zły pomysł ?

Nasze poczynania i ustawy które wnosimy odbijają się na naszej opinii wśród obywateli jaki i kolegów z partii którzy dali nam mandat do utworzenia naszego Rządu. W Demokratycznym państwie jak Polska, którą prezentuję w tej grze, musimy uważać aby nie zostać odwołanym poprzez wotum nieufności. Dla wszystkich których demokracja nie obchodzi, tak można grać Koreą Północną.

Sami wybieramy skład naszego gabinetu.
Do zmiany mamy masę podatków.
W grze można robić referenda. No to nie ma POLEXITU

Ważnym elementem rozgrywki jest też pilnowanie naszego budżetu. Odpowiedzialna polityka fiskalna może nie przysporzy nam zbyt wielu fanów, ale w dłuższej rozgrywce da nam duże korzyści. W najdłuższej rozgrywce, udało mi się utrzymać fotel premiera naszego kraju, przez trzy niepełne kadencje. Jest to o tyle trudne, że optymalne tempo rozgrywki to jeden dzień na 30 sekund. Więc 10 lat Rządów to bardzo długa rozgrywka, jednak widziałem każdy błąd jaki popełniłem już za pierwszej kadencji.

Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zaprezentować wam tą grę w formie nagrania z rozgrywki, bo naprawdę warto. Jednak jest jedno ale, a dokładnie gra jest okropnie zoptymalizowana i zbyt duża ilość zmian prawa powoduje bugi. Jeżeli w jednym miesiącu obniżymy zbyt wiele podatków, silnik gry nie obliczy ich wpływ na ekonomię kraju powodując bugi w całej gospodarce. Takich błędów jest dużo więcej a twórcy zamiast je naprawiać wydają kolejne DLC, takie podejście już dobrze znamy. Dużym minusem jest też cena gry która sięga 200 zł za podstawową wersję. To zdecydowanie za wiele jak za niedopracowaną produkcję.

Panie Gorbaczow, niech pan zburzy ten mur !

I tak dochodzimy do końca naszej politycznej przygody. Wybór gry pozostawiam wam samym. Dla mnie jako miłośnika polityki każda z nich niesie uśmiech na twarzy i godziny rozgrywki. Musimy pamiętać że jest to niezwykle niszowy rynek i na produkcje z prawdziwego zdarzenia możemy długo czekać, dlatego myślę, że szybciej będzie wystartować w lokalnych wyborach i zacząć budować swój domek z kart.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.