Grając w We. The Revolution mamy zademonstrowane jak działa sąd. Jesteśmy sędzią, po naszej prawej stoi prokurator a po lewej… No własnie, kto stoi po naszej lewej? Czyżby obrońca? Otóż nic bardziej mylnego, bo nie stoi tam nikt.

W tym artykule dowiecie się o różnicach między sądem w We. The Revolution (Który był wzorowany na Trybunale Rewolucyjnym z 1793-1795) a sądem w Polsce. Zobaczycie, że mimo obecności sądu w The Revolution to rozprawy nie mają żadnego sensu.

1. Brak obrońcy

Pierwszym zauważonym i wspomnianym przeze mnie błędem/różnicą miedzy sprawą karną w Polsce a w produkcji studia Polyslash jest brak adwokata czy radcy prawnego. Nie ma nikogo kto by znał kodeks postępowania karnego. Oskarżony jest w całości zdany na sędziego i to, że będzie sprawiedliwy, ale bycie sprawiedliwym nie jedno ma znaczenie.

W Polsce według art. 6 kodeksu postępowania karnego, oskarżony ma prawo do obrony. Do korzystania z pomocy osoby znającej się na tym (np. Adwokat) i co więcej musi być o tym poinformowany. Oczywiście to tylko gra i musi mieć jakieś uproszczenia i ja to rozumiem. Dlatego twórcy pewnie odwołali się do naszych sumień i to my musimy wczuć się w role obrońcy. To powoduje, że mimo jesteśmy sędzią to musimy zadawać pytania tak by odnaleźć prawdę i nie skazać niewinnego człowieka.

Sala rozpraw w grze We. The Revolution
Sędzia i obrońca w jednym

2. Ława przysięgłych

Oglądając amerykańskie seriale/filmy związane z prawem często widzimy ławę przysięgłych. Nic dziwnego to przecież jeden z elementów kultury prawniczej krajów anglosaskich. Często też bywa tak, że to najbardziej zauważalna różnica między naszym sądem a amerykańskim. Dlaczego tak jest? Ponieważ Polska tak samo jak inne kraje kontynentalne w Europie należą do kultury prawnej kontynentalnej. Powstała ona na bazie mocnego oddziaływania prawa rzymskiego i po prostu nie rozwinęła w sobie tego elementu.

W grze natomiast widzimy ten element i jest on dość istotny dla mechaniki. W zależności co ławnicy będą uważać po zadanych przez nas pytaniach tak będzie wyglądał wyrok. A zignorowanie ich zdania rodzi za sobą wiele niekorzystnych konsekwencji.

Raport po rozprawie
Zgodnie z opinią – uniewinnić

3. Pytania zadaje tylko sędzia

Pewnie każdy choć raz widział rozprawę sądową wie, że to spektakl dwóch aktorów. Obrońca i Prokurator próbują tak zadawać pytania by uzyskać zadowalające ich rezultaty. W We. The Revolution tego też nie ma. Pytania zadaje tylko sędzia a prokurator dopowiada tylko pewne rzeczy. To powoduje, że my jesteśmy wszystkim na raz. Sędzią, obrońcą i oskarżycielem. Jedynie co nas może powstrzymać od skazania ludzi jak chcemy to wpływ jaki mają na nas rożne frakcje…

4. Brak niezależności sędziowskiej

Immunitet? A komu to potrzebne? Tak własnie pokrótce można opisać niezależności sędziowską w The Revolution. Nie ma jej, nasze działania są skazane na łaskę ludu, rewolucjonistów i arystokratów. W zależności czy nas lubią czy nie to grozi nam stryczek lub odwołanie z urzędu.

Poparcie frakcji
Bądź sędzią mówili… Immunitet będziesz miał mówili…

W Polsce takie coś było by nie do pomyślenia. Zgodnie z art. 80 Prawa o ustroju sądów powszechnych sędzia jest nietykalny jeśli nie zaistnieją pewne prawne sytuacje. Sędzia może wydawać wyrok zgodny z prawdą zaistniałą na rozprawie i nikt go nie może odwołać kiedy mu się ten wyrok nie spodoba. W naszym kraju, sędzia jest autorytetem.

5. Brak apelacji

Wyobraźcie sobie, że wstajecie rano i idziecie do sądu na rozprawę. Przegrywacie ją i chcecie się odwołać od decyzji do sądu wyższej instancji ale nie możecie… Takie coś w Polsce nie miało by miejsca, każdy może się odwołać od wyroku do sądu wyższej instancji. Przykładowo dla sądu rejonowego będzie to sąd okręgowy.

Natomiast w We. The Revolution apelacje poszły do lamusa. Przecież w dobie rewolucji sąd się nie myli, a za wszystko co wiąże się z monarchią, nawet szachy, jest przejawem kontrrewolucji i idzie się za to na szafot.

Zakończona rozprawa
Przepraszamy, dział apelacji jest na wakacjach, wróci po rewolucji

6. Sędzia jest katem

Czy widzieliście kiedykolwiek by sędzia w Polsce sam odprowadzał skazanego na miejsce wykonania wyroku? Nie? to macie racje bo tak nie ma. W Polsce sędzia tylko wydaje wyrok, nie bierze aż tak czynnego udziału w postępowaniu po zakończeniu sprawy.

Natomiast w grze poza skazaniem kogoś na gilotynę to mamy jeszcze „zaszczyt” sami pociągnąć za sznur. Oczywiście czym by była gra o rewolucji francuskiej bez pokazania gilotyny? Jednakowoż sędzia i kat to słabe połączenie które raczej nigdzie na świecie nie ma miejsca. Po prostu taka praca uwłaczała by autorytetowi pozycji sędziego.

Stryczek w WE. The Revolution
Gilotyna we krwi a gawędź się bawi. Czyli dzień jak co dzień podczas rewolucji

Rewolucjo trwaj!

I tak oto wyglądają najbardziej widoczne różnice między sądem w Polsce a w grze We. The Revolution. Oczywiście to tylko zabawa i wymaga pewnego uproszczenia. Trzeba natomiast przyznać, że taki wygląd sądów nie jest mile widziany w prawdziwym życiu. Gdyby jednak taki istniał to bylibyśmy pewnie straceni, a o sprawiedliwości moglibyśmy jedynie przeczytać w książkach.

Recenzja gry: https://talesgame.com/2019/04/24/we-the-revolution/

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.