Czy masz odwagę stać się kolejnym Pyrrusem albo Scypionem Afrykańskim? Bo jeśli tak to z pomocą przychodzi najnowsza produkcja studia Paradox’u. Imperator: Rome powstał na ulepszonym silniku i łączy ze sobą rozwiązania znane z poprzednich gier tego studia. Znajdziemy tu typowe dla Europy Universalis IV zarządzanie krajem i inspirowane Crusader Kings II walki rodów.

Alea iacta est – kości zostały rzucone

Wojny! Wojny straszliwe!

Gra rozpoczyna się 450 lat po założeniu Rzymu przez Romulusa, czyli w 304r p.n.e. Do wyboru mamy każdy kraj, cesarstwo, plemię czy inną strukturę państwową widniejącą na mapie. Zaś sama mapa jest olbrzymia, znajduje się na niej 7000 miast rozciągniętych od Słupów Heraklesa aż po dalekie Indie.

Twórcy po raz kolejny zadbali o to byśmy poczuli powiew minionych wydarzeń. W Epirze włada Pyrrus, w Rzymie znajduje się ród Juni a na bliskim wschodzie Ptolemeusze wraz z innymi diadochami walczą o schedę Aleksandra Macedońskiego. W tym właśnie świecie mamy sięgnąć po sławę która przetrwa tysiąclecia.

Za Republikę!… A może cesarstwo?

Po wybraniu przez nas kraju przechodzimy na mapę kampanii. W moim przypadku był to Rzym, ze względu na to, że uważam że Kartagina musi zostać zniszczona. I już od samego początku czeka nas dużo roboty. Gra nie należy do najprostszych, wszystkie gry Paradox’u cechuje wysoki próg wejścia. Dlatego dla ludzi dopiero zaczynających swoją przygodę z tego typu grami polecam poziom bardzo łatwy, pozwoli on wam w dużo spokojniejszy sposób zrozumieć mechaniki gry.

Tak jak pisałem wyżej mamy co robić, bo nawet samo zarządzanie armią jest rozbudowane bardziej niż w EU4. Oprócz połączenia jednostek w armie i przydzielenia im dowódcy, musimy ustalić im taktykę na nadchodzące bitwy. Przy czym każda ma inne bonusy dla naszych jednostek i sprawdza się w różnych sytuacjach. Do naszej dyspozycji mamy też kilka rodzajów jednostek, oprócz standardowej piechoty, kawalerii możemy zwerbować rydwany czy słonie bojowe. Każda jednostka ma swoje silne i słabe strony. To wszystko powoduje, że zarządzanie armią jest ciekawsze niż to bywało w poprzednich produkcjach Paradox’u.

Kogo namaścimy na kolejnego Cezara?

Jak już przy wojsku jesteśmy to muszę wspomnieć coś o wojnie. Ona się zbytnio nie zmieniła, śmiem twierdzić, że jest taka sama jak w EU4. Naszym zadaniem jest wygrać walne bitwy i roznieść w pył wroga, po czym przejąć forty by opanować prowincje. Czyli jednym zdaniem mamy zrobić Veni, Vidi, Vici. A kiedy po latach podboju zobaczymy jak wielkie jest nasze imperium to zapłaczemy bo nie pozostanie już nic do podbicia.

Być władcą każdy może, ale rządzić już tylko wybitni.

I tak przywódcą może być każdy z nas, ale by rządzić i rozwijać nasz kraj musimy zrozumieć wszelkie mechaniki za tym stojące. Nie jest to proste zadanie i wymaga czasu. Jako władca musimy podejmować takie decyzje jak kto ma zajmować poszczególne urzędy czy jakie obrzędy religijne wykonać. Daje to nam szeroki zakres obowiązków i zarządzania makro i mikro, bowiem do naszych prerogatyw należy decyzja o budowaniu budynków w miastach. Możemy stawiać budynki o znaczeniu lokalnym jak i państwowym.

Panel zarządzania prowincjami w Imperator: Rome

Jednym z naszych głównych zadań jest również wybieranie lojalnych nam zarządców prowincji. Możemy narzucić im politykę lokalną od której będą zależeć losy mieszkających tam poddanych. Na przykład zrobienie z prowincji – prowincje graniczną da jej bonus do lokalnej obrony fortów i zasobów ludzkich. Dodatkowo będziemy musieli podejmować tak zwane szybkie decyzję, czyli co jakiś czas pojawi się nam wydarzenie z krótkim opisem i kilkoma opcjami do wyboru, przy czym nie wszystkie są dla nas korzystne. Powoduje to odczucie, że na prawdę spoczywa na nas ciężar władzy.

Tu i teraz, decyzja może być tylko jedna

W zarządzaniu państwem zauważyć możemy pewne mechaniki z CK2, a mianowicie lojalność wszystkich postaci. Jeśli którejś postaci spadnie on do minimum to możemy się spodziewać, że zacznie knuć przeciwko nam a może i wszcząć bunt. Wojna domowa jednak nigdy nie jest nam na rękę. Bowiem Rzym by musiał walczyć w swoich granicach, lecz nie dla sławy a dla swojego ocalenia. A jeśli o ocaleniu mowa to z pomocą przychodzi nam dyplomacja. Dzięki niej możemy zawierać sojusze i tworzyć sytuacje polityczną jaka nam się żywnie podoba. Słabszym możemy narzucić naszą zwierzchność lub zagwarantować niepodległość, a silniejszym zaproponować intratny interes.

W ostateczności wojna

Cała ta mechanika pozwoliła mi się wczuć w Konsula Rzymu, świetnie się przy tym bawiąc, ale po kilku godzinach zabawy widać pewną pustkę. Jak każda gra tego studia w dniu premiery ma tylko podstawowe mechaniki, odczuć to można tak jak pisałem przy większej ilości godzin. Zapewne naprawią to DLC które są już znakiem rozpoznawczym Paradox’u.

Vae Victis – Imperator: Rome

Wracając do produkcji, jest to dobrze zrobiona gra typu „Grand strategy wargame”. Czuć, że mamy realną władze nad krajem, która nie jest dana raz na zawsze, cały czas musimy być czujni i ostrożni. Wszystko po to by się nie okazało, że wyślemy Legiony na front a w domu czekają na nas Idy Marcowe.

Polecamy produkcję wszystkim którzy chcą poczuć się jak Pyrrus. Możecie w niej znaleźć drogę do chwały lub sami ją wytoczyć by wasi wrogowie krzyknęli – Quod ante portas! Pamiętając by nie zostało zajęte nasze miasto które zajęło cały świat.

Za Imperatora Rzymu!

Nasza ocena gry Imperator: Rome 7.5/10

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.